W salonie jednego z operatorów telekomunikacyjnych.

Zwykle kiedy chcesz coś załatwić, chwytasz za telefon bądź to siadasz do komputera by napisać maila. Istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że osoba czy instytucja z którą próbujesz nawiązać dialog wysłucha cię i załatwisz sprawę.

Często załatwiając sprawę za granicą nawet w języku zupełnie ci obcym masz szansę załatwić swoją sprawę bez fizycznej obecności.

Sprawa ma się zupełnie inaczej kiedy chcesz zrezygnować z usług telekomunikacyjnych. Jest to tak strategiczna dziedzina, że niestety ale technologie rodem z XX wieku nie są tutaj odpowiednie i skuteczne. Ponieważ jako abonent korzystający z usług operatora nie możesz posłużyć się kanałem komunikacji, który tenże operator obsługuje. Nawet więcej są w jego oczach niewytaczające do tego by z usługi zrezygnować.

 

Sprawa ma się zupełnie inaczej – kiedy chcesz zawrzeć umowę. Wtedy zabłąkane słowa „prawdopodobnie byłbym zainteresowany” są podstawą do zawarcie umowy na odległość. Znacie to? Ja niestety tak. Właśnie siedzę (należę do szczęśliwców którzy mogą posadzić swoje cztery litery) u takiego operatora, od którego nie można się uwolnić jak od błota wiosną na leśnej drodze. Nie ma znaczenia fakt że wielokrotnie prosiłem o pomoc, zapomnijcie – umowę się podpisuje a nie z niej rezygnuje. Chyba łatwiej byłoby zejść niż załatwić coś drogą elektroniczną. Zresztą zajście nie powoduje zwolnienia z obowiązku pojawienia się w punkcie jedynie słusznym do tego celu wyznaczonym. Jedynie obowiązek spływa na „spadkobierców”.

 

Tak wiec po 30 minutach siedzenia nadal nic się nie zmieniło, dlatego czekam w nadziei na jakiś progres.

Zaszufladkowano do kategorii przemyślenia | Możliwość komentowania W salonie jednego z operatorów telekomunikacyjnych. została wyłączona

Nielegalni

„Nielegalni” autorstwa Severski Vincent V. to książka, którą właśnie czytam, ale niestety tylko uszami. Audiobooki to niestety konieczność, gdyby nie one nie miałbym czasu na żadna literaturę, ale dzięki technologii jest szansa, że nie będę odstawał od reszty społeczeństwa i przeczytam kilka książek w ciągu roku.

„Nielegalni” jest dość ciekawą pozycją, ale niestety nie pozbawioną nowoczesnych metod marketingowych. Szkoda bo słychać na siłę wciskane reklamowi typu „product placement”. Troche to razi – zwłaszcza kiedy zna się mechanizmy, ale cóż, karzy orze jak może 🙂 I tak pojawiają się Warki Strong zamiast piwa, zestaw muzyczny sony, zamiast radia itd..

Ciekawe czy tylko mnie razi to, bo autor natrudził się nad swoim dziełem i zacnie mu to wyszło, ale ciekaw jestem czy wpisy pojawiły się samoistnie czy też pod wpływem specjalistów. Jeśli samoistnie to wszechogarniająca reklama ma już za duży wpływ na społeczeństwo a jeśli pod wpływem sponsorów czy kontraktów to może lepiej było by dać przerwę na reklamę i obniżyć cenę.

Coraz mniej dziedzin życia jest już poza wpływem komercji a szkoda. Mam nadzieję tylko że nie przyjdzie nikomu do głowy wmontowywać produktów w dzieła klasyków. Nasze dzieci mogły by w końcu nie zauważyć różnicy.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , , | Możliwość komentowania Nielegalni została wyłączona

Pomoc z Diamond SpeedSter A55

Pomogli więc umieszczam link – tak jak sobie właściciele serwisu życzą. DriversCollection.com – One of largest free net library of device drivers

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Pomoc z Diamond SpeedSter A55 została wyłączona

Projekt Alpresio – podsumowanie etapu początkowego.

Niedawno udało mi się zakończyć wstępny proces uruchamiania Galerii Artystycznej, oczywiście internetowej, a mowa tutaj o Alpresio. Wiadomo, że tego typu przedsięwzięcie nie kończy się konkretnym terminem i zamkniętym projektem. Ale uznać można, e etap wstępny już jest zakończony.

Alpresio to internetowa galeria artystyczna. I jak każda galeria oferuje dzieła artystów wielu dziedzin sztuki zgrupowanych w jednym miejscu. Projekt ma za zadanie skupiać artystów, tak zwanych prawdziwych artystów. Co to oznacza? Po prostu tyle, że artyści ci oferują swoje własne dzieła wykonane własnoręcznie, z dbałością o jakość i artyzm, oryginalne i przede wszystkim profesjonalne. Już na samym początku pojawiły się tam znane nazwiska, często z kolekcjami czy dziełami dedykowanymi właśnie Alpresio. Można znaleźć tam biżuterię, malarstwo ,ceramikę, rysunek i wiele innych.

Mechanizm jest prosty. Artyści zgłaszają chęć współpracy z galerią poprzez formularz weryfikacyjny, tam podają swoje podstawowe dane konieczne do pierwszego kontaktu, oraz prezentują swoje dzieła – nie koniecznie nadal dostępne do sprzedaży, po prostu małą próbkę swoich możliwości. Taka mała próba pokazuje możliwości warsztatowe artysty, ale przede wszystkim pokazuje jego możliwości publikacyjne. Co pod tym rozumieć? Czy potrafi wykonać odpowiednio dobre fotografie, czy potrafi opisać siebie i swoje prace w sposób interesujący.

Jeśli wszystkie składniki wymagane do rozpoczęcia współpracy są zachowane, czyli wysoka jakość prac, ich sposób prezentacji i kierunek zainteresowań samej galerii, wtedy następuje zaproszeni do współpracy ze strony Galerii. Dopiero wtedy jest podpisywana umowa, udostępnione zasoby przeznaczone tylko dla artystów.

Alpresio zbiera powoli wokół siebie społeczność, zarówno artystów jaki i odbiorców ich sztuki. Miejscem do tego przeznaczonym jest Facebook, gdzie Alpresio posiada swój profil.

Tak, mniej więcej wygląda podstawowy zakres prac jaki został wykonany przeze mnie w Internetowej galerii artystycznej Alpresio.

Zapraszam artystów i miłośników sztuki do Alpresio.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , , , , | Możliwość komentowania Projekt Alpresio – podsumowanie etapu początkowego. została wyłączona

Otwarcie restauracji Dalmacija w Gdyni. Nowa chorwacka restauracja w Trójmieście.

W sobotę 19 listopada miało miejsce otwarcie Restauracji Dalmacija. Było to oficjalne otwarcie i odbyło się tylko z udziałem osób zaproszonych. Restauracja Dalmacja miała do zaoferowania swoim gościom specjały kuchni chorwackiej, która w trójmieście nie jest specjalnie znana. A szkoda, bo oferuje nam naprawdę bogactwo smaków i aromatów typowych dla tego regionu Europy.

Restauracja znajduje się na ulicy Świętojańskiej w Gdyni i już z ulicy zaprasza dużym i czytelnym neonem do wnętrza. Czego można się spodziewać – to oczywiste – kuchni chorwackiej bo jak wiadomo Dalmacja czy raczej oryginalnie Dalmacija to region na południu Chorwacji. Jednak nie to urzeka już z zewnątrz. Ta dwu kondygnacyjna restauracja zaprasza ciepłym światłem  do swego wnętrza, zwłaszcza w tak zimny i deszczowy wieczór jaki mieliśmy okazję doświadczyć w Sobotę. Nic więc dziwnego, że oprócz zaproszonych gości do wnętrza chciało się dostać wielu przypadkowych przechodniów szukający ciekawego miejsca na spędzenie sobotniego wieczoru. Zapewne tak jak ja zostali zachwyceni ciepłem bijącym z wnętrza Dalmaciji. Tym razem niestety nie dane im było wejść do tego urokliwego miejsca.

Ja na szczęście byłem jedną z uprzywilejowanych osób i posiadałem zaproszenie na ten szczególny wieczór. W drzwiach restauracji powitali mnie serdecznie uśmiechnięci gospodarze lokalu i zaprosili co środka. Przekroczyłem próg i od razu uderzyły we mnie cudowna fala aromatów znana z lokalnych restauracyjek na brzegu Adriatyku. Każdy kto kiedykolwiek spędził wakacje w Chorwacji od razy wie o czym mówię, a ci którzy nie wiedzą będą mogli się o tym przekonać już w najbliższą sobotę, bo od tego dnia oficjalnie goście będą mogli zanurzyć się w bogactwie smaku i aromatu Dalmaciji.

Zaraz od progu zapragnąłem poznać smaki potraw, których aromaty wzbudziły we mnie takie wspomnienia. Opiekuńczy personel odprowadził mnie do stolika częstując przy okazji oryginalną chorwacką śliwowicą – „sljivovica”. To jeszcze bardziej pobudziło moje pragnienie zakosztowania smaków kuchni chorwackiej.

Na początek pojawiły się przystawki. Do wyboru „pikantna paprika punjena kozjim sirom” czyli ostre papryczki nadziewane kozim serem, suszone pomidory w oliwie (szczególnie polecam dla osób nie przepadających za ostrymi przystawkami), cała paleta lokalnych – oczywiście dla chorwacji – serów i wędlin. Dla niechętnych śliwowicy, którą gorąco polecam była cała gama likierów, wiśniowych gruszkowych i innych.

Ale jak na kulinarny wieczór przystało, po oficjalnych prezentacjach i błogosławieństwie nadszedł czas na dania główne. Dania, ponieważ ich lista jest przeogromna. Niestety w jeden wieczór nie da się ich wszystkich skosztować choćbyśmy przyszli bardzo wygłodniali. Wszystkie są bardzo okazale i zachęcające dlatego ciężko było sobie cokolwiek odmówić, zwłaszcza że przez cały czas aromaty pieściły nasze zmysły powonienia. Nie ma nic lepszego w restauracji jak zapachy z kuchni bo wtedy wiemy że potrawy są świeże i dobrze przyrządzone.

Na pierwszy ogień poszła wołowina tradycyjnie po chorwacku gotowana w winie, czego nie muszę zapewne dodawać także chorwackim. Cudownie delikatne mięso i niezapomniany smak zostały dopełnione wspaniałym bukietem wina. Ja miałem to szczęście dzielić stolik ze znawcą win chorwackich który dodatkowo opowiadał ich historię i pomagał poznawać ukryte w ich bukiecie smaki. Lepiej nie można było trafić.

Mając na uwadze mnogość dostępnych potraw starałem się kosztować ich jak najwięcej by choćby troszeczkę przybliżyć sobie ich smaki i zalety. I tak kolejno:

–        Kiełbaski z jagnięciny „janjece kobasice”

–        Kalmary w puszystej panierce „pohane lignje”

–        Sałatka z przyprawami śródziemnomorskimi

–        Ryż z owocami morza „rizot sa plodovima mora”

–        Burger „pljeskavica” grilowany (zresztą bardzo smaczny)

–        Sałatka z ośmiornicy “salata sa hobotnicom”

–        Pieczeń jagnięca „janjece pecenje baranjine”

 

I wiele innych, których nazw niestety nie zapamiętałem, ale na pewno menu przybliży nieco tych specjałów.

Ale w restauracji kuchnia to jedno, a atmosfera i obsługa to drugie. W tym wypadku atmosfera była naprawdę cudowna. Za oknami słota i zimno a w środku prawie śródziemnomorska temperatura, a to wszystko w rytmie chorwackiej muzyki i chorwackiego języka, który okazuje się nie być tak strasznie różny od naszego. Miałem okazję się o tym przekonać bo gospodarzom pomagała rodzina, a konkretnie siostry właścicielki i szefowej kuchni które przybyły do Gdyni wprost ze słonecznego Splitu. Takiej atmosfery nie można zamówić czy kupić – tam po prostu tak jest.

Myślę, że nie raz odwiedzę to miejsce zapraszają doń swoich znajomych bo 5 godzin jakie tam spędziłem minęły mi jak zaledwie kilka minut, a  to oznacza tylko jedno – wspaniałą atmosferę i dobrą zabawę, a to niestety nie jest domena większości trójmiejskich restauracji.

 

O tym czy się nie mylę możecie przekonać się sami i to już w najbliższy weekend, na który prawdopodobnie zarezerwuję także stolik. Do zobaczenia więc w Dalmaciji – Chorwackiej restauracji w sercu Gdyni.

NIezapomniany klimat Chorwackeij restauracji w Trójmieście

Dalmacija - Chorwacka restauracja w Gdyni, Trójmieście

 

Więcej pewnie znajdziecie na profilu Restauracji na Facebook: http://www.facebook.com/pages/Dalmacija-Restauracja-Chorwacka/220701581335700

 

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Możliwość komentowania Otwarcie restauracji Dalmacija w Gdyni. Nowa chorwacka restauracja w Trójmieście. została wyłączona